English version below
|
Karolina rysuje zwierzęta. Głaszcząc papier piórkiem, ołówkiem, cienkopisem stwarza puszystość, włoskowatą szorstkość, bury aksamit. Medytujące pisaki zmieniają odcienie, walory. Ich ślady napełniają się życiem, oddechem, ciepłem. Określa się smukłość, krągłość, dostojny lub figlarny układ form. Odrobina bieli wpuszcza światło do wyznaczonych oczodołów. Zwierzę ożywa i przygląda się Karolinie. Ona przygląda się zwierzęciu. Jak lustrzane odbicie, choć ma jednak inną skórę, inne oczy i uszy, inne usta. ![]() |
|
|
Karolina poznaje zwierzęta. Przed wieloma laty dziadek Karoliny – rzeźbiarz z Krakowa, zamienił stary spichlerz w Kamionnej na drugi dom nie tylko dla ludzi, ale też przybyszy z lasu i z ziemi. Ich obecność Karolina znała z wycieczek do lasu. Rzadko ich widziała, ale wiadomo było, że w tym starym domu z surowego drewna czasem mieszkają łasice, że pod dachem harcuje kuna, a popielice za ścianą. Karolina rysuje zwierzęta od dziecka. Jej wcześniejsze zwierzątka, rysowane przy życzliwości dziadka- artysty i czułej uwadze babci strugajacej kredki, to figury zwierzokształtne. Trochę jak sympatyczne maskotki- amulety, stworki fantastyczne, może jak kolorowe totemy. Nieco poźniej przy rodzinnym mieszkaniu w Krakowie, odgrodzona od okien, ulic i wiekowych rozmów, w jednym z pokoi starej kamienicy, Karolina tworzy swój bezpieczny domek małej szamanki, strażniczki tajemnic. Samotnie przywołuje do siebie zwierzęta, nie tylko ziemskie, ale też nieznane, baśniowe stwory. Zaprasza je jak bratnie dusze, jak starych znajomych z kodów podświadomości. Swe pustkowie zasiedla przyjaciółmi z tęsknoty, zwierzętami opiekuńczymi, towarzyszami dzikimi w sercu miasta Krakowa. Uciekając od świata otula się ich miękkim futerkiem. Znajduje ukojenie w szaro-brązowych deseniach z puszystych plamek, pasków i kropek, w śliskich, szaro-czarnych piórkach. Karolina stwarza swój zwierzyniec. Gdzieś na jednej z ulic Starego Miasta skrywa swój skarbiec, magazyn magicznych znalezisk. Tu gromadzi pamiątki natury, własną prehistorię: korzonki, patyczki, huby i porosty. Ich sylwetki ożywione smugami świateł tworzą kosmate cienie, animalistyczne zarysy. Z tych cieni powstaje instalacja, nowe rysowane zwierzęta. Nowe życie ze świata cieni. |
|
|
English Karolina draws animals. By petting the paper with a quill, a pencil, a fineliner, she calls into being fluffiness, hair-like roughness, dusky velvet. Meditative felt-tip pens shift shades and tones. Their traces fill with life, breath, warmth. Slimness, roundness, a dignified or playful arrangement of forms begin to emerge. A touch of white lets light into the outlined eye sockets. The animal comes alive and surveys Karoli he looks back at the animal. Like a mirror reflection, though with different skin, different eyes and ears, different lips. Karolina gets acquainted with animals. Many years ago, Karolina’s grandfather – a sculptor from Kraków, transformed an old granary in Kamionna into a second home not only for people, but also for visitors from the forest and the earth. Karolina knew of their presence from her walks in the woods. She rarely saw them, but it was common knowledge that this old house of raw wood was sometimes inhabited by easels, that a marten romped under the roof, and dormice rustled behind the wall. Karolina has been drawing animals since she was a kid. Her early creatures, drawn under the kind eye of her artist-grandfather and the tender attention of her grandmother, sharpening her pencils, were animal-shaped figures. A bit like friendly mascots – amulets, fantastical little beings, perhaps like colourful totems. A while later, in the family apartment in Kraków, shielded from windows, streets, and age-old conversations, in one of the rooms of an old tenement house, Karolina creates her safe little home – that of a young shaman, a guardian of secrets. Alone, she summons animals to herself – not only earthly ones, but also the unknown, fairy-tale creatures. She invites them like kindred spirits, like old acquaintances from the codes of the subconscious. She populates her inner wilderness with friends born of longing, protective animals, wild companions in the heart of Kraków. Escaping from the world, she wraps herself in their soft fur. She finds solace in the grey-brown patterns of fluffy spots, stripes, and dots, in the sleek grey-black feathers. Karolina creates her own menagerie. Footer | |
